Jak podało dziś Radio Watykańskie, o godz. 7:35 zmarł Papież Franciszek. Miał 88 lat. Na Stolicę Piotrową został wybrany w 2013 r. Ojciec Święty od miesięcy cierpiał na wiele dolegliwości zdrowotnych, które uniemożliwiały mu udział w kolejnych wydarzeniach.
W niedzielę wielkanocną papież Franciszek pojawił się na balkonie bazyliki Świętego Piotra na południowe błogosławieństwo Urbi et Orbi, czyli miastu i światu – powiedział: „Drodzy bracia i siostry, dobrych Świąt Wielkanocy”.
Jorge Mario Bergoglio urodził się 17 grudnia 1936 w Buenos Aires. W 1958 roku, po ciężkiej chorobie, wstąpił do zakonu jezuitów. W 1969 roku przyjął święcenia kapłańskie.
Od ponad 10 lat pełnił rolę głowy Kościoła Katolickiego. 13 marca 2013 roku został wybrany na następcę Benedykta XVI, po jego rezygnacji. Franciszek był 266. papieżem i pierwszym papieżem z Ameryki Południowej.
Przyjął imię Franciszek na cześć św. Franciszka z Asyżu. Wybór, zgodnie z komunikatem przekazanym tuż po wyborze, miał zostać podyktowany chęcią zajęcia się sprawami biednych i nędzarzy.
Papież przez kilka tygodni zmagał się z silnym przeziębieniem oraz zapaleniem oskrzeli. Ostatecznie 14 lutego Franciszek trafił do rzymskiej Polikliniki Gemelli. Po kilku dniach lekarze stwierdzili u Głowy Kościoła obustronne zapalenie płuc.
Dziś rano o godzinie 7:35 biskup Rzymu, Franciszek, powrócił do domu Ojca – ogłosił kardynał Kevin Farrell.
Powierzmy Go Matce Kościoła: Pod Twoją obronę…






Coraz bliżej Wielkanocy, napięcie rośnie. W naszych zewnętrznych przygotowaniach coraz większe zamieszanie, staramy się zrobić wszystko, aby przygotować się do świąt wielkanocnych jak najlepiej. Napięcie rośnie także w liturgii. Dziś Wielki Czwartek, w kościołach odprawiana jest Msza Wieczerzy Pańskiej. Miłość Jezusa wyrażana poprzez gesty zbliża się do szczytu i dla uczniów jest coraz trudniejsza do zrozumienia. Jezus wie, co Go czeka, wie, że zostanie zdradzony, niesprawiedliwie osądzony, męczony i ukrzyżowany, ale wie też, że zmartwychwstanie. Zanim rozstanie się ze swoimi uczniami, chce im jeszcze raz przypomnieć, po co przyszedł. Słyszymy, jak Jezus wstaje od uroczystej wieczerzy i zaczyna myć uczniom nogi. To kolejny z gestów Jezusa, który wzburzył uczniów. Trudno było im zaakceptować, że Jezus, ich Nauczyciel, poniża się w ten sposób, co widać po reakcji protestującego Piotra. Jezus rozumie, że ten Jego gest był dla nich szokujący, ale wzywa ich, aby i oni z taką miłością, gestami i służeniem odnosili się do siebie nawzajem. I nam Jezus pozostawił ten przykład. I nas Jezus wzywa, abyśmy służyli sobie nawzajem!!!


